., Codzienność, Dziecko

Dziecięca radość

Zawsze bardzo entuzjastycznie reaguje na pierwszego zobaczonego motylka. Marcin robi wtedy dziwne miny, bo zdarza mi się nawet piszczeć 😉 Spoko…pamiętam, jak on ostatnio ucieszył się na zapach frytek w galerii handlowej. To dopiero było dziwne. Chyba w każdym z nas pozostało trochę tej „dziecięcej radości” z małych, błahych rzeczy – chociaż taką mam nadzieję;)

Okazuje się, że każde z nas ma kilka wspomnień z dzieciństwa, w których jakaś mała rzecz sprawiła taką radość, że zapamiętaliśmy te momenty do dzisiaj. Nie przypominają nam ich zdjęcia, czy filmiki. Są gdzieś głęboko wryte w naszą pamięć.

KOSTIUM W KĄPIELI

Myślę, że miałam wtedy 6, może 7 lat. Zbliżały się wakacje i rodzice planowali jakiś wspólny wyjazd. Tata zabrał mnie na bazarek i w małej, blaszanej budce kupił mi kostium kąpielowy. Pamiętam, że sama go wybierałam. Był dwuczęściowy, różowy w kolorowe kwiatki. Cała w skowronkach wróciłam do domu. ( Możliwe, że jeszcze wcisnęliśmy mamie bajeczkę, o tym, jaki ten kostium był tani 🙂 ). Nie wytrzymałabym do wyjazdu. Uprosiłam mamę i już wieczorem pluskałam się w nim w wannie. Sprawiło mi to taką ogromna radość – zwykły kostium kąpielowy.

ZWIASTUN WIOSNY

Był jeszcze jeden taki moment, w którym zwykły przedmiot zmienił normalny dzień w niezapomniany. Pogoda była mniej więcej taka, jak teraz. Początki wiosny, zaczynało robić się ciepło i dni były coraz dłuższe. W pewien weekend wyszłyśmy z mamą na spacer. Biegałam z dziećmi po placu zabaw. Było naprawdę ciepło. Pamiętam, że miałam na nogach zimowe buty i strasznie mi ciążyły. Udało mi się uprosić mamę, żebym mogła się przebrać. Chociaż to wcale nie poszło tak gładko;) Do domu wróciłam spokojnie, wygrzebałam z szafy adidasy. Z powrotem na plac zabaw już biegłam z uśmiechem na twarzy. Do dzisiaj pamiętam, jak wtedy się czułam – szczęśliwa, lekka, beztroska. Te adidasy były symbolem zmieniającej się pory roku, pogody, nastroju, wyjścia z zimowej szarości. Do tej pory cieszę się na zrzucenie ciepłych ubrań. To dzieje się co roku, a jednak właśnie tamta chwila utkwiła mi tak głęboko w pamięci.

To prawda, każdy z nas gdzieś głęboko w podświadomości ma zaszufladkowane wspomnienia, te bardziej i mniej radosne…małe rzeczy potrafią cieszyć, szczególnie w tym codziennym natłoku obowiązków i monotonii, tak jak mnie ten wcześniej wspomniany zapach frytek :).  Często miewam tzw. „flashbacki” z okresu dzieciństwa, w których naprawdę małe rzeczy potrafiły sprawić, iż swoją radością zarażałem tez innych, nawet obcych.

IMPREZA NAD JEZIOREM

Mam stosunkowo młodych rodziców i pochodzę z Mazur. Dodam jeszcze, że mój ojciec był ratownikiem nad jeziorem. Nie dziwicie się zatem pewnie temu, że sporą część dzieciństwa spędziłem na plaży. Kiedyś na jednej z wieczornych imprez pod parasolami wymyśliłem sobie nowe hobby – zbieranie etykiet z butelek po piwie. Do dziś nie wiem dlaczego tak mnie to rajcowało. Może dlatego, że miały fajne grafiki i kolory? Chodziłem od stolika do stolika i pytałem czy mogę zabrać etykietę, ponieważ jestem kolekcjonerem… ponoć byłem słodkim chłopcem, więc nikt mi nie zdołał odmówić. Gdy ludzie przy sąsiednich stolikach widzieli ile mi sprawiało to radości, zaczęli pomagać. Uzbieraliśmy naprawdę niezłą kolekcję. Może to nic szczególnego, aczkolwiek utkwiło mi w głowie ze względu na to, jak inni zaangażowali się w to, abym był szczęśliwy.

Mając dzieci, pracując z nimi widzimy jak emocjonalnie i spontanicznie potrafią reagować. Nawet małe rzeczy mogą utkwić w głowach na lata. Oby każdy miał jak najwięcej radosnych wspomnień. Nie dajmy też sobie wmówić, że dorosłym nie wypada, lub muszą być poważni w każdej sytuacji. Wyluzujmy, cieszmy się chwilą. Ja już z utęsknieniem wyglądam pierwszego  motylka 🙂

13 thoughts on “Dziecięca radość

  1. Historia z piwem the best 😀 Zawszę pamiętam o tym, że dzieciństwo kształtuje naszą osobowość i to, jakimi ludźmi jesteśmy, dlatego staram się w moje dziecko jak najwięcej dobrych doświadczeń 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.