., Codzienność

Mama vs Tata

Mama vs Tata – dwa spojrzenia, odmienne poglądy – jedno dziecko, wspólne wychowanie.

W ostatnim czasie codzienność odkrywa przed nami coraz więcej wspaniałych chwil, stawia nowe wyzwania. Nasza córka stała się motywacją do działania, zgłębiania wiedzy i dążenia do bycia, jak najlepszym rodzicem. Chociaż bywa ciężko i do ideału nam daleko, to jednak przeżywamy teraz najpiękniejsze chwile w życiu. Chcemy się z Wami tym podzielić i zacząć przygodę z blogiem.

A tak w ogóle to powinnam zacząć od tego:

Cześć, jestem Justyna, mama 10 – miesięcznej Zosi i żona Marcina, który właśnie zagłada mi przez ramię, a córka ciągnie za nogawkę…

…no dobra, wygoniłam ich na drzemkę;)

Nie od dziś wiadomo, że kobiecy i męski mózg różnią się od siebie konstrukcją. Faceci próbują zrozumieć kobiety, a one wkurzają się, bo nie zawsze im to wychodzi. Jesteśmy bardziej emocjonalne, empatyczne i wielotorowe. Często wysyłamy, wydaje nam się, że jednoznaczne sygnały, których faceci w ogóle nie zauważają. Nie tylko fizyczność określa płeć, ale właśnie ta „płeć mózgu” sprawia, ze mamy określone rolę w społeczeństwie, a zwłaszcza w rodzinie.
Dyskutowaliśmy o tym dzisiaj przy śniadaniu. W mojej głowie zrodziła się myśl: a jak różnimy się pod względem podejścia i spostrzegania dziecka? Poglądów na wychowanie, przeżywanie kluczowych momentów w życiu? Jakie mamy zmartwienia dotyczące przyszłości?

Widzę, że Marcin często jest zamyślony, zmartwiony. Woli tłamsić niektóre emocje w sobie i często muszę ciągnąć go za język, żeby w końcu dojść do tego, co się dzieje. Doskonale pamiętam, jak po urodzeniu Zosi ( po bardzo ciężkim porodzie – kiedyś Wam o tym opowiem) wróciliśmy do domu. Przez pierwsze dni mój mąż był praktycznie nieobecny, miał wiecznie szklane oczy. Lęk? Męska wersja depresji poporodowej – nie porusza się często tego tematu, ale czy wiecie, że aż 80% mężczyzn na to cierpi?

Od zawsze fascynowała mnie psychologia. Wewnętrzny świat emocji jest niezwykle ciekawy i tajemniczy. Własny niejednokrotnie łatwiej przenieść na słowo pisane, niż mówione. Dlatego postanowiliśmy, że będziemy tu dla Was razem. To będzie taki eksperyment. Równoczesne przedstawienie sytuacji z obydwu punktów widzenia. Dyskusje, wymiana myśli. Sama jestem ciekawa, co ten mój mąż w sobie skrywa, bo otwarta księga to zdecydowanie nie jest. Żywimy szczerą nadzieję, że będziecie nam tu towarzyszyli 😉

No to czas na zmianę. Idę do Zosi, a Marcina przysyłam do Was.

Cześć, jestem Marcin, ale to już wszyscy wiecie, tak samo jak to, że jestem tatą Zosi i mężem Justyny. Postanowiłem towarzyszyć żonie, nie tylko w życiu codziennym, ale także w prowadzeniu bloga, który mam nadzieję, nie będzie tylko naszym pamiętnikiem, ale również miejscem wymiany doświadczeń z innymi rodzicami i nie tylko. Ponadto, jak słusznie zauważyła moja żona, czuję potrzebę podzielenia się z Wami swoimi emocjami i przemyśleniami.

Dziś mam tę przewagę, że piszę jako drugi. Dzięki temu posiadam małą ściągę. Jednak mimo tego i tak idzie mi to ciężko. Po głowie krążą miliony myśli – tylko jak je ująć w słowa? Nigdy nie byłem dobry w pisaniu, choć zawsze mnie do tego ciągnęło. Kiedyś często pisywałem teksty do kawałków, to mi szło gładko ( może kiedyś się czymś z Wami podzielę). Prowadziłem różnego rodzaju fanpage, strony, pisałem newsy, a nawet mam na koncie swojego własnego bloga jeszcze
z czasów licealnych. To wszystko jednak wydaję się niczym w porównaniu z tym, gdy próbuję pisać o tym co kryje się w mojej głowie, o dziecku – jak się rozwija i co kombinuje, kiedy nastanie znowu niepokojąca cisza,
o sobie i bliskich. Co zrobić, aby było im jak najlepiej, podczas gdy my oprócz tej wspólnej wędrówki przez świat tajemnic i przeszkód mamy też inne obowiązki, takie jak praca.

Często zamykam się w sobie kombinując, co zrobić, aby niczego nie zabrakło moim dziewczynom. Pracuję na dwa etaty, za co nie lubię sam siebie, bo przez to mniej czasu poświęcam rodzinie. Wierzę jednak, że wszystko zmierza ku lepszemu. Momenty zwątpienia znikają, kiedy ciągnie mnie za nogawkę, z bananem na twarzy, Zosia – ta Zosia, która jest naszym celem do zrealizowania poprzez zapewnienie jej wszystkiego, co najlepsze.

Zosia jest niezwykłym dzieckiem i trochę dała nam popalić… ale o tym później. Chcielibyśmy Was zaprosić do wspólnej podróży, odkrywania tajemnic i tego co siedzi w naszych głowach. Do próby spojrzenia na to wszystko z dwóch perspektyw – damskiej i męskiej.

Tak więc zapraszamy Was kochani!!!

1 thought on “Mama vs Tata

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.