., Codzienność, Dziecko

KOMUNIKACJA #2 Kiedy możemy uniknąć słowa NIE?

NIE DOTYKAJ TEGO! NIE WOLNO! NIE RÓB TAK! NIE PRZESZKADZAJ MI! NIE, NIE, NIE, NIE…!!!

Sama łapie się na tym, że to „nie” trochę za często płynie z moich ust. Zosia jest jeszcze mała, dopiero skończyła roczek, a już czasami potrząsa głową i radośnie powtarza nienienie…

Wraz z biegiem czasu to „nie” przestanie tak bawić i zacznie wywoływać bunt i płacz. Nie jestem zwolenniczką zupełnie bezstresowego wychowania. Zasady i granice powinny być wyraźnie zarysowane, a w domu nie może panować samowolka. Jak w takim razie zrobić to bez nadużywania słowa, które jest bohaterem tego wpisu?

Mam kilka propozycji. Są one głównie skierowane do trochę starszych dzieci, ale warto już zacząć się wdrażać i zmienić nawyki komunikacyjne. 😉

PRZEFORMUŁOWANIE NA TAK

Spróbujmy trochę pokombinować i zamiast czegoś zakazywać  możemy na to pozwolić, ale np. później, lub po wykonaniu jakiejś czynności.

„Nie rysuj teraz. W pokoju jest straszny bałagan.” możemy zamienić na „Jak już posprzątasz w pokoju to porysujemy.” lub „Porysujesz, jak tylko posprzątasz zabawki.”.

WYJAŚNIAJ DLACZEGO NIE MOŻNA CZEGOŚ ZROBIĆ ZAMIAST TYLKO ZAKAZYWAĆ

Dzieci bardzo dużo rozumieją i wyjaśnianie zaistniałych sytuacji jest dobrym rozwiązaniem. Zamiast abstrakcyjnego zakazu należy powiedzieć, dlaczego nie należy czegoś robić.

„Nie dotykaj tego!” -> „Jak będziesz dotykała kontaktu to może Cię kopnąć prąd.”

„Nie głaszcz tego psa!” -> „Kochanie, nie znamy tego psa. Jak go dotkniesz to może się przestraszyć i Cię ugryźć.”

PRZEKŁADANIE NA INNY TERMIN

Dziecko często chce coś mieć lub zrobić natychmiast. Musi nauczyć się, że to nie zawsze jest możliwe i trzeba cierpliwie czekać.

„Nie możesz iść na plac zabaw.” „Nie pójdziesz na plac zabaw.” -> „Za chwile będzie padać, pójdziemy na plac zabaw jutro.”  lub  „Mam dzisiaj bardzo dużo rzeczy do zrobienia w domu. Jak mi pomożesz to szybciej skończymy i później pójdziemy na plac zabaw.”

DAJ WYBÓR

Dobrą taktyką jest dawanie dziecku wyboru. Ma ono wtedy poczucie, że samo decyduje, uczy się odpowiedzialności, podejmowania decyzji.

„Nie graj na komputerze. Nie odrobiłeś jeszcze pracy domowej.” -> „Odrobisz prace domową teraz, czy za godzinę?”

„Nie rysuj!” -> „Wyrzucisz śmieci teraz, czy jak skończysz rysować?”

NEGATYWNE PYTANIA

Kochani, postarajmy się również zastanowić nad formułowanymi przez nas pytaniami. Starajmy się nie używać pytań, które zawierają przeczenia np. „Nie zapytałaś koleżanki?”, „Nie odrobiłaś pracy domowej?”.  Pytajmy po prostu, czy ktoś coś zrobił, a nie czy tego nie zrobił.:)

Oczywiście wychowanie bez słowa „NIE” byłoby niemożliwe. Ale warto czasami spróbować je czymś zastąpić. Wieczne zakazy bez wyjaśniania, czy dawania dziecku wybory wpływają niekorzystnie na rozwój.  Są różne triki, dzięki którym rodzic kontroluje sytuację, nie wzbudzając w dziecku buntu. Należy jednak być konsekwentnym i cierpliwym, bo wiadomo, że życie znacznie odbiega od teorii i pewnie na pytanie: „Wyrzucisz śmieci teraz, czy jak skończysz rysować?” zdarzy nam się usłyszeć  odpowiedź: „Nigdy, sama sobie wyrzuć!”.  Nie zrażajmy się tym i próbujmy dalej. Wiem, że to jest ciężkie, ale rodzicielstwo to nie tylko przekazywanie własnych reguł i ich egzekwowanie. Rozmawiajmy, tłumaczmy, pozwalajmy decydować (chociażby o najdrobniejszych rzeczach). Bądźmy konsekwentni i cierpliwi.

 

 

 

 

 

 

48 thoughts on “KOMUNIKACJA #2 Kiedy możemy uniknąć słowa NIE?

  1. Też się staram. Bardzo mocno. Ale czasem człowiek w nerwach, albo już bez sił, to najprościej powiedzieć „nie”. Zresztą, moja starsza córka reaguje na „nie” jak wojskowy, od razu zaprzestaje kierowania się w danym kierunku lub danej czynności. Może to przez to, że właśnie tak rzadko je słyszy 🙂

  2. Też się staram nie używać tego słowa. Nie zawsze mi to wychodzi. Czasem się to powie w pośpiechu, bez zastanowienia tak już chyba jesteśmy przyzwyczajeni.

  3. „Nie” jest powiedzieć najłatwiej., przychodzi do głowy od razu, czasem nie mamy czasu na myślenie o tym „jak to powiedzieć inaczej”. Dlatego warto o problemie czytać, dyskutować, ćwiczyć – można sobie wypisywać nawet jakieś zamienniki na kartce i powiesić np. na lodówce. Na pewno warto podjąć ten trud, bo zaowocuje w poprawie jakości naszej relacji z dzieckiem.

  4. Nie zawsze wyjdzie tak jak chcemy, a słowo NIE często gości w moim słowniku… czasem zbyt często! Staram się, co prawda panować, jednak …zawsze mogłoby być lepiej!
    Bardzo fajnie czytało mi się Twój wpis i kilka rzeczy sobie zapamiętam 😉

  5. Wpis idealny dla mnie. Mimo iż wiem, że to błąd słowo nie powtarzam zbyt często, a mój synek słysząc nie, reaguje od razu płaczem.

      1. Zastanawiam się czy używam słowa nie , nie używam lub bardzo rzadko, to kwestia wielu szkoleń i nawyków, zamiast tego używam słowa zostaw …ale pewnie w stosunku do dzieci to było inaczej jednak…zapomniałam jak to wyglądało, bo dzieci duże 🙂

  6. Hmm, tutaj mowa o słowie ”nie”, a ja pamiętam, jak jako maluch z niewiadomych powodów, za każdym pojedynczym razem reagowałam dziką histerią na słowo…”Przestań” 😂

  7. Bezstresowe wychowanie to nie samowolka. To wręcz zupełne przeciwieństwo samowolki. Niestety często jest błędnie rozumiane jako pozwalanie dzieciom absolutnie na wszystko, konsekwencją czego mogłyby być rzeczywiście dzieci rządzące w domu, małe tyrany zmuszające rodziców do spełnienia każdej ich zachcianki.

    A bezstresowe wychowanie to po prostu wychowanie bez przemocy, opierające się na pełnej szacunku komunikacji oraz próbie postrzegania dziecka jako partnera oraz źródła radości i miłości, a nie jako kogoś mniejszego i słabszego, kogo należy poddać kontroli.

    Głównymi celami takiego rodzaju wychowania jest: zapewnienie dziecku poczucia bezpieczeństwa, stworzenie z nim relacji, w której może być naszym partnerem, a także znalezienie sposobów, aby nasze dziecko mogło samo podjąć właściwe decyzje w kwestii własnego zachowania, zamiast zakazywania tych zachowań, które uważamy za nieodpowiednie.

    Czyli nie chodzi o pobłażliwe rodzicielstwo, ale o założenie, że dziecko i rodzic są sobie równi. Obydwoje mają współpracować wzajemnie, poszukiwać wspólnego języka. Rodzice komunikują swoje potrzeby dzieciom przy jednoczesnym poszanowaniu potrzeb dzieci.

    A co do mówienia NIE. Mózg człowieka działa obrazowo. Jeśli powiem teraz „Nie myśl o fioletowym słoniu”, każdy z nas pomyśli o takim słoniu. 😉 Tym bardziej dzieci. Kiedy dziecko usłyszy komunikat rodzica: „Nie dotykaj tej patelni”, najprawdopodobniej ją dotknie. Lepiej powiedzieć po prostu „Oddal się od tej patelni”. Komunikat będzie bardziej zrozumiały. 🙂

  8. Będąc na studiach dowiedziałam się z zajęć psychologii, że każdy z nas rodzi się geniuszem i.podobno przez to, że słyszymy tyle razy ,,nie” nasz umysł blokuke się na odkrywanie nowych rzeczy

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.