., Dziecko

Nasze wymagające dziecko

Kiedy inne dzieci przesypiały pół dnia, Zosia miała może ze dwie 30 – minutowe drzemki, czasem krótsze. Pomijając oczywiście okresy wzmożonych kolek. Ciągle chciała być noszona, przytulana, wisiała na piersi, uwielbiała kangurowanie.

Ok, noworodki tak mają.

Ale czas mijał…

…a sytuacja nie za bardzo się różniła. Może poza tym, że Zosia zmieniła ulubioną pozycję noszenia, na taką przodem do świata. Zaczął się również bunt wózkowy. Całe szczęście urodziła się w połowie marca, na zewnątrz panowała piękna wiosna, dni były coraz dłuższe i cieplejsze. Postanowiłam więc kupić chustę. Po wielu konsultacjach wybrałam zwykłą, długą, tkaną. Całe szczęście córka w miarę ja polubiła, choć miłością nie mogę tego nazwać.

Gdy Zosia miała 4,5 miesiąca pojechaliśmy na pierwsze w jej życiu wakacje. Morze, mazury, góry – zmiana klimatu, hartowanie i te sprawy. Byli z nami dziadkowie i dwie ciocie. Starzy pierwszy raz mogli trochę odetchnąć od córki, która z kolei była nieźle rozpieszczana. Ciągle na rękach, oczko w głowie całej rodziny.

Po powrocie do domu niektóre elementy naszej codzienności zmieniły się radykalnie. W gondoli nie chciała już leżeć w ogóle. Kupiliśmy więc spacerówkę z opcją rozłożenia na płasko i wożenia przodem do siebie. To rozwiązanie jednak nie wpłynęło na poprawę sytuacji. Od tej pory nasze spacery wyglądały tak:

Wychodziłyśmy z domu w wózku i ekspresowym tempem do parku ( na szczęście mamy do niego 5 minut drogi ). W koszu na zakupy obowiązkowo musiała być chusta, a od 6 miesiąca – gdy Zosia zaczęła samodzielnie siadać – nosidło ergonomiczne. Przeważnie po wjechaniu do parku zaczynał się wrzask. Zjeżdżałyśmy więc na trawkę i zaczynało się przedstawienie. Zapocona matka motająca wyginające się i płaczące niemowlę wyglądała dość zabawnie. W końcu, gdy się udało ocierałam pot z czoła, a Zosia cieszyła się bliskością mamy;) W takim stanie mogłyśmy normalnie pospacerować;)

Z utęsknieniem wyczekiwałam chwili, w której Zosia w końcu usiądzie i będzie można załadować ja do nosidła. Z nim sytuacja wyglądała już dużo lepiej – cyk, cyk i dziecko szczęśliwe na brzuchu mamy ( później również na plecach ).

Nie tylko to się zmieniło po wakacjach. Do czasu wyjazdu nasza córka zasypiała w swoim łóżeczku. Karmiłam ja wieczorem na fotelu, po czym odkładałam. Tu zaczynała się rytualna rola Marcina. Śpiewanie, trzymanie za rączkę i w końcu usypiała. W nocy budziła się 2 razy na mleko. Nagle wszystko się poprzestawiało. Zosia zaczęła płakać w łóżeczku, nie mogła zasnąć, bardzo się męczyła, odrzuciła smoczka. Próbowaliśmy chyba wszystkiego…głaskanie, śpiewanie, bujanie, karuzelka, szumiś, w końcu noszenie, czy wożenie w wózeczku – i nic. Płakała ze zmęczenia. Wtedy zaczęłam ją karmić na leżąco. Okazało się, że przy piersi, po najedzeniu, zasypiała bez problemu. Tak wiec, żeby nie przyzwyczajać jej do spania z nami, odkręciliśmy jedną ściankę łóżeczka i przystawiliśmy je do naszego. W ten oto sposób córka spała w swoim łóżeczku, ale przy mamie. Bardzo potrzebowała ciągłej bliskości.

To było super rozwiązanie. Do czasu, gdy zaczęła sama wstawać przy szczebelkach. Miała wtedy prawie 8 miesięcy. Od tamtej pory przeniosła się do naszego łóżka…

…i tak już została.

W odstawkę poszedł również elektryczny leżaczek – bujaczek, w którym do tej pory Zosia miała poranną drzemkę, a ja w tym czasie mogłam zjeść szybkie śniadanie lub trochę się ogarnąć.

Najcięższe było pierwsze pół roku. Nie mogłam w domu zrobić praktycznie nic… Z pełnym pęcherzem czekałam, aż Marcin wróci z pracy i przejmie Zosię, a ja w końcu coś zjem. Wtedy podczas rozmowy koleżanka zapytała, czy słyszałam pojęcie high need baby? Moja odpowiedź brzmiała NIE. Postanowiłam zgłębić temat. Z niedowierzaniem czytałam opis wymagającego dziecka – TO PRZECIEŻ MOJA ZOSIA. ( Wątek HNB wymaga odrębnego wpisu – zapraszam. )

Miałam szczęście, że Zosia zaakceptowała chustę i nosidło. Dzięki nim mogłam w końcu zacząć wypełniać domowe obowiązki. Razem sprzątałyśmy, odkurzałyśmy, zmywałyśmy. Nosiłam, tuliłam, karmiłam, bawiłam się…i tak w kółko ( bo oczywiście na macie, czy leżaczku Zosia spędzała czas tylko, gdy byłam obok).

Z tyłu głowy krążyła myśl, że to kiedyś minie. Starałam się, jak najbardziej nacieszyć bliskością swojego maleństwa. W końcu teraz w moim życiu najważniejsza była ona i jej potrzeby. Pozytywne nastawienie pozwoliło mi czerpać ogromną radość i satysfakcję z macierzyństwa, pomimo trudności (oczywiście nie obyło się bez kilku kryzysów). Kocham moją córkę najmocniej na świecie – taką, jaka jest.

Miałam rację…minęło szybko.

Od kiedy Zosia skończyła pół roku i stała się bardziej mobilna – nauczyła się siedzieć, pełzać, a później raczkować – jest cudownie. Znowu polubiła podróże w wózku. Każdy spacer kończy się drzemką. Już prawie nie płacze, jest bardzo radosna i bystra. Potrafi zająć się sama sobą przez coraz dłuższy czas. A ja zaczęłam normalnie jeść, pić ciepłą kawę, sprzątać. Czasem nawet ugotuję jakiś obiad, jeszcze przed powrotem męża. Tylko noce i usypianie wciąż wyglądają tak samo.

15 thoughts on “Nasze wymagające dziecko

  1. Cieszę się że jest coraz lepiej. 🙂 U nas mija 8 miesiąc i jest tylko mama, mama noś, mama baw. Tata jest zły,jak tylko mnie widzi to jest płacz i chce na ręce. Usypiac mogę tylko ja, w tylko określony sposób, obiadu nie zrobiłam chyba z dobry miesiąc, milion pobudek, w dzień śpi 2 razy po 30 min.
    Ale tak jak napisałaś- czas tak szybko leci. Ja ciągle sobie powtarzam ze że za chwilę będzie nastolatkiem i o przytulaniu będę mogła pomarzyć więc nadrabiam na zapas; ) Gratuluję bloga! Całusy!

    1. Dziękujemy:) To właśnie dzięki Tobie dowiedziałam się o HNB. Wiesz, że z wymagających dzieci wyrastają bardzo fajni dorośli? Tak więc nośmy, kochajmy ile mamy sił. W końcu teraz naszą główną rolą jest bycie najlepszą mamą. Pozdrawiamy

  2. Przeczytałam o Waszych doświadczeniach i doszłam do wniosku że moje dziecko to anioł… Totalne przeciwieństwo Waszej Zosi, przesypia całe noce od kiedy my jej nie wybudzamy na jedzenie czyli 2! miesiąc życia, spała dużo, wszystko jej odpowiadało tzn jedzenie, wózek, bujaczek, mama- tata- babcia to bez znaczenia byle ktoś mówił do niej 😊 Lena ma teraz 28msc i dalej nie choruje a rozwija się niesamowicie bo ostatnio nauczyliśmy ją pisać! w Wordzie Mama, Tata, Babcia i nie robi błędów więc jeszcze rok i można na studia wysyłać… Podsumowując to cieszcie się tym czasem nawet jeśli jest ciężko bo on szybko mija 😉Pozdrawiam Was ciepło 😊👋

  3. I ja też dopiero dzięki wam dowiedziałam się o HNB.
    Alek ma dopiero 5 miesięcy ,więc duuuużo przed nami .
    Tutaj to samo …dwie drzemki po najwyżej 30 minut . Mata,zabawki ,a nawet tv to zajęcie na góra 5 minut . Zmiana pieluchy to dopiero walka .
    Na powrót taty z pracy czekam jak na zbawienie 😉
    Problem z gondolą zaczął sie 3 tygodnie temu 🙁 wcześniej zasypiał podczas spacerów,a teraz wydziera sie w niebogłosy i nic nie pomaga .
    Po bardzo ciężkim porodzie -powiedziałam sobie-pierwsze i ostatnie i wiecie co?… zdania nie zmieniam haha . Ten mały łobuz wszystko ze mnie wysysa 😅

    1. Karolino, my też mieliśmy takie momenty, że wykluczaliśmy starania o drugie dziecko, jednak mimo wszystko chcielibyśmy mieć kolejne:) Pozdrawiamy:)

  4. Moja Aniela od jakiegoś czasu nie chce zasypiać. Wcześniej udawało się ją ululać i spała nawet 7 h w nocy. Ale potem znów się zaczęło. W dzień śpi po 30min, 2-3 razy a w nocy, jak padnie zmęczona ok 22-23 to budzi sie co 2h. Zastanawiałam sie cz też nie jest HNB. Ale chyba nie. Chociaż wiele na to wskazuje: wózek parzy, sama nie zaśnie, trzeba ją ciągle nosić (przodem do świata), na spacerach się wydziera, wszystko zajmuje ją tylko na chwilę. Myślałam o chuście, ale nie wiem jak pogodzić to z tym, że musi być przodem do świata. Ma 4,5 miesiąca wiec poczekam aż będzie siadać i przetestujemy nosidło.

    1. Justyno, Anielka która opisujesz, zachowuje się prawie kropla w krople jak Zosia. Jeżeli chodzi o chustowanie, Zosia też na początku nie chciała być noszona, szczególnie w okresie opisanym przez Ciebie, czyli, wtedy gdy musiała być ciągle przodem do świata. Jednak przekonała się po kilku razach i chyba bliskość sprawiła, że później nie miała nic przeciwko…. ale oczywiście podczas motania były problemy z tym, aby nie płakała. Pozdrawiamy serdecznie!

  5. Nigdy nie słyszałam o takim syndromie ?? Ależ to jest męczące… Dobrze ,że się już unormowało. jako tako.. Mój starszy syn miał trudności ze snem do 4 roku życia i dopiero wtedy zaczął spać spokojnie…
    A młodszy od samego początku spał jak zabity i nic go nie ruszało.
    Dzieci są jednak bardzo różne…

  6. Mój synek obecnie ma 11 miesięcy i teraz jest strasznie marudny, mało śpi, ciągle wymaga uwagi, noszenia , głaskania, ale tłumaczę sobie to tym, iż może to jest tak zwany skok rozwojowy i dlatego marudzi i ciągle płacze.

  7. Mój synek niedawno skończył 9 miesięcy. Od trzech tygodni śpi z nami w łóżku. Scenariusz jak u Was. Jego lozko go gryzło. Karmię na leżąco, a on spokojnie koło mnie śpi. Jak się przesune by przytulić się do męża, synek przesuwa się za mną być być blisko. Budzi się czasem po 4 razy na karmienie wiec jest wesoło. W ciągu dnia tez niewiele zrobię a chustę i nosidło kocham. Nie wyobrażam sobie życia bez nich.

  8. Kiedyś myślałam, że HNB to bzdura, ot błąd rodzicielski.
    Potem poznałam kilka mam, pogadałam, posłuchałam ich problemów i już znacznie lepiej rozumiem kim jest HNB. Z czasem tylko potrzeby się zmieniają.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.