., Dziecko

HNB – High need baby ( wymagające dziecko )

Dzięki koleżance odkryliśmy, że nasza córka jest wymagającym dzieckiem ( -> Nasze wymagające dziecko ).  Z niedowierzaniem czytałem w Internecie kolejne artykuły opisujące takie dzieci – to przecież Zosia. Nie ukrywam, że ulżyło mi, gdy poznałem historie osób, które przechodziły przez to samo i zmagały się z podobnymi problemami. Postanowiłem więc zgłębić temat. Opisze Wam pokrótce, o co właściwie chodzi z tym high need baby.

Twórcami terminu High Need Babies są William i Martha Sears. Rodzice ośmiorga dzieci. Jedno z nich było dużo bardziej wymagające od innych. Na bazie własnych doświadczeń stworzyli oni tę koncepcję.

( W. i M. Sears „ Księga wymagającego dziecka” to lektura obowiązkowa dla każdego rodzica HNB. Nasza recenzja już jest w drodze. )

Odmienne zachowania tej grupy dzieci wynikają ze specyfiki funkcjonowania ich układu nerwowego. W inny sposób reagują na bodźce płynące z otoczenia. Bardziej intensywnie przeżywają, są bardzo wrażliwe.

Małżeństwo Sears wyróżniło cechy dzieci wymagających. Należą do nich:

INTENSYWNOŚĆ – wszystko co robią jest gwałtowne i pełne ekspresji. Wkładają w to cały swój wysiłek. Głośno płaczą, wyraźnie manifestują, gdy coś im się nie podoba.

Nasza Zosia pokazała, że jest HNB już na oddziale poporodowym. Gdy inne dzieci spokojnie leżały, ona płakała i domagała się ciągłej uwagi. 

NADAKTYWNOŚĆ – w ciągłym ruchy, zwarte i gotowe do działania w każdej chwili. Jako noworodki i młodsze niemowlęta – wiecznie napięte, prężące się.

Oj tak…Zosia nie usiedzi za długo w miejscu. Nie ma szans, żeby spokojnie poleżała.

WYCZERPYWANIE RODZICÓW – wymagające dzieci potrzebują ciągłej uwagi, noszenia, przytulania, karmienia. Rodzice poprzez zaspokajanie tych potrzeb tracą energię i są wiecznie zmęczeni.

Przez pierwszy miesiąc faktycznie nie mieliśmy na nic siły.  Justyna kładła się o 20, żeby chociaż chwilę odpocząć przed kolejnym karmieniem, a ja usypiałem córkę.

CZĘSTE KARMIENIA – tego chyba nikomu nie trzeba tłumaczyć. Niemowlę ciągle wiszące na piersi i budzące się w nocy co 2 godziny jest chyba Wam, drodzy rodzice HNB, dobrze znane;)

DOMAGANIE SIĘ – potrafią głośno i skutecznie domagać się zaspokojenia swoich potrzeb. W najmłodszym okresie życia to oczywiście noszenie i karmienie.

CZĘSTE WYBUDZANIE SIĘ – przeważnie nie śpią za długo, nawet jako noworodki. Bardzo łatwo je wybudzić, często w nocy piją mleko.

Pamiętam jak na palcach wymykaliśmy się z pokoju, gdy tylko Zosi udało się zasnąć. Każde 15 minut drzemki było dla nas ogromną radością i chwilą wytchnienia.

NIEZASPOKOJENIE – jedna z bardziej frustrujących cech wymagającego dziecka. Bywają dni, podczas których karmisz, nosisz, przytulasz, śpiewasz, tańczysz…a dziecko ciągle płacze. To nie znaczy, że robisz coś źle. Po prostu te dzieci takie są.

Nasza córka bardzo przeżywała wszelkie skoki rozwojowe. Układ nerwowy cały czas się rozwija i nie potrafi sobie radzi w inny sposób z tak nagłymi zmianami.

NIEPRZEWIDYWALNOŚĆ – to co wczoraj świetnie uspokajało dziecko, jutro może już zupełnie nie podziałać. Wszystko zależy od nastroju. Trzeba mieć pełen wachlarz pomysłów, żeby sobie z tym radzić.

NADWRAŻLIWOŚĆ – zdarza się, że reagują przesadnie w pewnych sytuacjach – nieadekwatnie do bodźca.

NIEODKŁADALNOŚĆ– pragną wiecznego kontaktu fizycznego z rodzicami. Wtulone w mamę lub tatę czują się dobrze i bezpiecznie. Po uśnięciu bardzo ciężko odłożyć HNB do łóżeczka.

 SAMO SIĘ NIE USPOKOI – Aby się uspokoić potrzebuje kontaktu z rodzicem.

WRAŻLIWOŚĆ NA ROZŁĄKĘ – Najlepiej czują się w towarzystwie swoich rodziców. Ciężko jest im przekonać się do innych osób. Przejawiają silny lęk separacyjny.

Tak właśnie było u nas. Były momenty, że Justyna nic nie mogła zrobić bez Zosi, bo ta od razu zaczynała płakać. Tylko w ramionach mamusi była spokojna, a najlepiej przy piersi 🙂

 

Wszystkie dzieci potrzebują ciepła i bliskości, a wymagające szczególnie. Nie bójmy się im tego dawać. Przytulajmy, nośmy, kochajmy ile wlezie. Spełniajmy ich potrzeby, a obiecuje Wam, że to zaowocuje. Dzieci tak szybko rosną, nie marnujmy więc czasu.

 

 

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.